wtorek, 8 stycznia 2013

Rozdział I Beztroska

  Mała Bonnie biegała po łąkach z uśmiechem na ustach. Towarzyszyły jej motyle i kwiaty polne. Nic więcej nie było jej potrzebne do szczęścia. Brakowało jej tylko przyjaciół, którzy byli chorzy i leżeli w łóżkach.
  Dziewczynka postanowiła zbudować szałas z gałęzi i urządzić w nim małe mieszkanie dla siebie i dwoich przyjaciół. Miała nadzieje, że niedługo wyzdrowieją.
  Jej mała wioska, która nazywała się Parvus była bardzo oddalona od miasta. Prawie graniczyło z cudem dostać się tam i nie zgubić się po drodze. Właśnie dlatego nie było u nich lekarza, który pomógłby jej przyjaciołom.
  Zbudowała szałas po pół godziny zbierania i układania gałązek. 
- Uff... wreszcie skończyłam. - jej głosik był taki piękny i dźwięczny, że ludzie od razu pałali do niej sympatią - Teraz muszę zająć się jego wnętrzem.
  Znalazła drewno, którego kształt przypominał wazon. Wzięła więc go nad pobliską rzeczkę i nabrała w niego wody. Postawiła go w szałasie i wyszła nazbierać kwiatów. 
  Kwiaty w wazonie nadawały szałasowi miły, gościnny wygląd. Tak bardzo jej się spodobało, że postanowiła jeszcze bardziej sobie umilić czas spędzony w szałasie. 
  W pobliżu rosły drzewa liściaste, które bardzo jej się przydały. Były to bowiem jabłonki i grusze, które ktoś tam kiedyś zasadził i porzucił. Nazbierała więc jabłek i gruszek, ile tylko mogła unieść i zaniosła do szałasu. Odłożywszy owoce udała się z powrotem w stronę drzew i zebrała liście, które miały jej służyć za podłogę.
  Wysłała podłoże liśćmi, przyniosła kawałek pnia z drzewa, które kiedyś burza złamała na dwie części, jedną długą, drugą krótką. Postawiła kawałek drewna jako stół i postawiła na nim wazon z kwiatami. Obok wazonu ułożyła jabłka i gruszki. Dopiero wtedy zorientowała się jak jest późno. 
  Pobiegła więc do domu, do swojej mamy i opowiedziała jej co robiła.
-Mamusiu! - zawołała podekscytowana - Zrobiłam szałas dla mnie i innych. Będziemy się tam świetnie bawić, ale muszę zrobić trochę poprawek. Będę mogła wziąć z domu kilka rzeczy?
- Ależ oczywiście skarbie. Zrób im niespodziankę - głos jej matki brzmiał niezwykle kojąco i miło. - A teraz jedz kolację i idź spać. Musisz być wypoczęta skoro będziesz robiła remont. 
- Dzięki, dzięki, dzięki! Kocham cię! - powiedziała Bonnie i zaczęła pałaszować kanapkę z dżemem.
  Usnęła pełna pomysłów. Zastanawiała się co zrobi w szałasie. Był on oparty na drzewie dziuplą w środku. Pomyślała że mogłaby to wykorzystać. Głowiła się nad tymi wszystkimi zagadnieniami i w końcu nawet nie wiedział kiedy usnęła.
  Obudziła się o świcie i już myślała, że obudziła się przed mamą, ale niestety. Mama znów ją wyprzedziła. Już krzątała się po kuchni przygotowując śniadanie dla siebie i córki. 
  - Dzień dobry mamusiu!
- O, Bonnie! Wystraszyłaś mnie. Siadaj. 
  Bonnie jadła w pośpiechu chcąc jak najszybciej udać się do szałasu. Zjadła więc w pięć minut i już za chwilę układała wszystkie rzeczy, które chciała zabrać do szałasu. Zrobiła ich listę:
 • lampa
 • dzbanek z mlekiem
 • płótno
 • stary wytarty dywan
 • linę
 • zapałki
  Gdy spakowała już wszystko pocałowała mamę w policzek i wybiegła z domu radosna i pełna nowych sił. Udała się do szałasu, a to co tam zobaczyła zaskoczyło ją bardzo...

2 komentarze:

  1. dodaj rameczkę z obserwatorami <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Czytam wszystkie Twoje blogi, ale ten jest najlepszy! Idealny po prostu :D Znalazłam Cię przez przypadek i nie żałuję. Oby tak dalej! Życzę weny :*
    PS Zgłosiłam Cię do nagrody The Versatile Blogger Award na moim blogu http://magic-can-do-everything.blogspot.com/
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń